28.12.2015

The 100's 30 Day Fanfiction Challenge - Dzień #6

Motyw: Ulubiona grupa
Dzieje się: Czasy współczesne; obóz letni
Inne uwagi: Współczesne AU; Setka jako młodzież jadąca na obóz letni; brak spoilerów
Więcej o Fanfiction Challenge: [link]

Co by było, gdyby serial dział się w czasach współczesnych, a wysłanie setki na Ziemię oznaczałoby nic innego, jak wysłanie nastolatków na letni obóz młodzieżowy?


- Mamo, poradzę sobie! Mam już prawie 18 lat! - Clarke próbowała zbyć Abby, która wciąż przypominała jej o standardowych wakacyjnych sprawach: noszeniu czapki na słońcu, używaniu kremu do opalania czy sposobach pozbycia się komarów.
- Nie wątpię w to, kochanie, ale nie zaszkodzi ci posłuchać. - Kobieta uśmiechnęła się i wyciągnęła ramiona, żeby przytulić córkę na pożegnanie.
- Mamo! - Syknęła ta w odpowiedzi i odsunęła się. - Chcesz mi zrobić obciach?
Abby posmutniała, słysząc, że Clarke się jej wstydzi. Ale szybko ukryła to za maską zwyczajowego optymizmu.
- W takim razie baw się dobrze! - Pomachała jej na pożegnanie. Nastolatka jej lekceważąco odmachała, skupiając swoją uwagę na stojącym przed nią autokarze.
Większość grupy jadącej na obóz siedziała już w środku. Clarke spodziewała się, że nie będzie znała nikogo, dlatego zaskoczyło ją, gdy wśród siedzących w środku ludzi dostrzegła Wellsa. Chłopak pomachał jej wesoło, co tylko ją zdenerwowało. Nie miała najmniejszej ochoty go widzieć i powinien doskonale wiedzieć dlaczego. Zignorowała więc jego machanie i zaczęła się przeciskać na przeciwną stronę autokaru. Jak się można było spodziewać, na samym końcu siedziały największe rozrabiaki, więc nie pchała się tak daleko.
- Hej księżniczko! Może usiądziesz ze mną? - Usłyszała głos obok siebie. Odwróciła się i dostrzegła przystojnego bruneta z uroczym uśmiechem. - Jestem Finn.
- Clarke. - Podała mu rękę i przysiadła się do chłopaka.
- Miło poznać. To... czemu jedziesz na obóz? - Spytał rozpromieniony.
- By spędzić czas z naturą, rozwinąć umiejętności takie jak czytanie mapy, przetrwanie w lesie... - Zaczęła wymieniać. Z każdą kolejną rzeczą uśmiech Finna coraz bardziej zanikał. Kiedy skończyła, zadała to samo pytanie.
- Umm... Zabawa? - Odparł, patrząc na nią specyficznie. Clarke chciała coś na to powiedzieć, ale w tym momencie na cały autokar odezwał się głos z mikrofonu.
- Witam wszystkich! - Przemawiał wysoki brunet, na oko najwyżej kilka lat starszy od niej. - Mam na imię Bellamy i będę waszym opiekunem podczas tego obozu! Liczę na to, że będziemy się razem dobrze bawić. Odjeżdżamy za... - Zerknął na zegarek. - …5 minut! Jeśli ktoś potrzebuje odwiedzić toaletę, proponuję zrobić to teraz, bo następna przerwa dopiero za 2 godziny.
W autokarze zapanował szum. Dwie osoby wyszły, reszta czekała niecierpliwie na odjazd. Clarke nie zamierzała kontynuować rozmowy z Finnem, więc wyjęła swojego iPoda i skupiła się na muzyce.

***

Dotarli na miejsce kilka godzin później. Ośrodek, w którym mieli zamieszkać, znajdował się w samym środku lasu i nie był szczytem luksusu.
- Co chcecie powiedzieć przez „nie ma ciepłej wody”?! - Zaczął się wykłócać jeden z chłopaków, chyba John, jeśli Clarke dobrze wyłapała jego imię.
- A tak, że będziecie musieli wykazać twardość i to przetrwać. - Odezwał się głos dobiegający zza drzew. Po chwili wyłonił się stamtąd mężczyzna o ciemnej skórze i dobrze wyrzeźbionej sylwetce.
- A pan to kto? - Zawołał John kpiącym głosem, niezrażony odpowiedzią nieznajomego.
- Lincoln, właściciel tego miejsca. - Przybysz nic sobie nie robił z tonu wypowiedzi chłopaka.
Clarke obserwowała całą scenę z pewnej odległości, dopóki znienacka nie podszedł do niej Finn.
- Hej, księżniczko! - Podskoczyła na dźwięk jego słów. Nie spodziewała się, że ktoś ją zajdzie od tyłu. - Nie bój się, to tylko ja. - Spiorunowała go wzrokiem.
- Okej, już nic nie mówię. - Uniósł ręce do góry w geście poddania. - No dobra, może jeszcze tylko, chcesz się z nami zgłosić do zawodów w strzelaniu z wiatrówki? - Wskazał na siebie i stojącą w pewnej odległości jeszcze trójkę innych osób.
- Strzelanie z wiatrówki? Skąd wiesz, że będą takie zawody? - Przecież dopiero przyjechali, Clarke zastanawiała się więc kiedy on zdążył zdobyć tę informację.
- Bellamy mówił w autokarze, kiedy miałaś słuchawki na uszach.
- Aaa... - To by wiele wyjaśniało. - No... dobra. - Wzruszyła ramionami. W końcu raz kozie śmierć.
- Świetnie! W takim razie przedstawiam ci Monty'ego, Jasper'a i Octavię. - Wskazywał kolejno na wymienione osoby. Clarke uśmiechnęła się do nich niepewnie. Jeszcze nie wiedziała, co ją właściwie czeka, ani jak bardzo zżyje się z nowymi przyjaciółmi...

4 komentarze :

  1. co się wam stało z nagłówkiem tak właściwie?

    OdpowiedzUsuń
  2. A gdzie znalazłaś to powiadanie? Bo z chęcią przeczytam je w całości :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety to jest całość, a napisałam je sama ;)

      Usuń
    2. To brawa! Naprawdę strasznie mi się spodobało :D

      Usuń