05.04.2015

"Pocałunek czy obietnica" - Bellarke Fanfiction

Może to nie są te święta, kiedy daje się ludziom prezenty, ale mimo to mam dla was taki drobiazg, czyli tłumaczenie krótkiego ff o Bellarke - urocze, miejscami zabawne - idealna, lekka lektura na chwilę czasu wolnego. Zapraszam do czytania!

Autor: Jade
Tytuł oryginału: "Kiss or Promise (Truth or Dare)"
Link do oryginału: [KLIK]
Uwagi specjalne: brak



Pocałunek czy obietnica

Patrząc przez bramę, Bellamy zauważył swoją siostrę, Clarke, Raven, Millera, Harper, Jaspera i Monty'ego siedzących wokół ogniska. Nagle Octavia wybuchła śmiechem, odrzucając głowę do tyłu. Bellamy uniósł brew, zastanawiając się, co ją tak rozśmieszyło. Chwycił dwa napoje i podszedł bliżej, podając jeden z nich swojej siostrze.
- Hej, braciszku! Stwierdziłeś w końcu, że jesteśmy wystarczająco fajni, by się z nami bawić? - spytała Octavia, wyraźnie rozbawiona. Podniosła metalowy kubek do twarzy i powąchała, po czym skrzywiła się i spojrzała na niego spod zmrużonych powiek.
- Wybacz, O. - podniósł ręce do góry w geście poddania. - Dorośli zamknęliby mnie za rozdawanie alkoholu. - Clarke siedząca na kłodzie naprzeciwko Octavii i Millera, parsknęła.
- Och, teraz to przestrzegasz zasad. - Bellamy opadł na wolną kłodę i uniósł kąciki ust w delikatnym uśmiechu.
- Spotkałaś kiedyś swoją mamę?
- W tym przypadku, zgadzam się z Bellamym. Abby Griffin nie jest kimś, kogo chciałabym mieć przeciwko sobie. - stwierdziła Raven. Clarke tylko przewróciła oczami. Octavia prychnęła, a jej ramiona opadły.
- Beznadzieja. Mimo, że najwyraźniej byłam wystarczająco dorosła, by zostać zesłaną tutaj z bandą kryminalistów, wciąż nie jestem wystarczająco dorosła, by pić. - pomachała swoim kubkiem przed twarzą.
- W takim razie dobrze, że wciąż mogę produkować swoją moonshine. - stwierdził Monty, sięgając za siebie i wyjmując flaszkę.
- Naszą moonshine, Monty. - poprawił go Jasper.
- Tak, właśnie to miałem na myśli. Co jest moje jest twoje, a co twoje jest moje. - odparował Monty. Raven trąciła ramieniem Clarke.
- Brzmią jak stare małżeństwo.
Dziewczyna odpowiedziała wybuchem śmiechu. Ignorując mordercze spojrzenie brata, Octavia przyskoczyła do Monty'ego. Bellamy tylko pokręcił głową. Nie było sensu się z nią kłócić, i tak dostałaby to, czego chciała.
- Powinniśmy w coś zagrać. - stwierdziła nagle Harper. Wszyscy popatrzyli na nią zaskoczeni.
- W co? - zapytał Jasper. Harper odchrząknęła, aby oczyścić gardło. Zdawała się być delikatnie zdenerwowana.
- Umm... Na Arce razem z przyjaciółmi graliśmy w „pocałunek czy obietnica”.
- Tak! - stwierdziła entuzjastycznie Clarke. - Razem z Wellsem wciąż w to graliśmy!
- Ty i Wells wciąż się całowaliście...? - wtrącił zaintrygowany Bellamy. Clarke pokręciła głową.
- Nie na tym polega gra. Chociaż ktoś mógłby cię wyzwać do pocałowania kogoś innego z grupy. - przerwała Clarke, odsuwając włosy z twarzy. - Po prostu, musisz wybrać „pocałunek” lub „obietnicę”. Jeśli wybierzesz to pierwsze, wykonujesz rozkaz i osoba, która kazała ci wybierać może ci polecić zrobienie czegokolwiek, a ty musisz to zrobić. A jeśli wybierzesz „obietnicę”, to ta osoba może cię zapytać o dowolną rzecz i musisz odpowiedzieć zgodnie z prawdą, niezależnie od wszystkiego.
- Słyszałam o tym, ale nigdy nie miałam okazji spróbować. Może dlatego, że gra z bandą facetów nie wydawała mi się zbyt świetnym pomysłem. - stwierdziła Raven. Dziewczyny zaśmiały się.
- Okej, wszyscy grają? - spytała Clarke, a reszta tylko potwierdziła. - W takim razie, Harper zacznij.
Nie przedłużając, Harper kazała wybrać Jasperowi. Zdecydował się na „obietnicę”.
- Najbardziej niezręczna sytuacja, w jakiej się znalazłeś? - Jasper zastanawiał się przez chwilę, zanim rozbawiony stwierdził:
- Wpadłem kiedyś na mamę Monty'ego pod prysznicem. - Monty słysząc to, jęknął.
- Niee... - roześmiał się Miller.
- Owszem i jeśli mam być szczery, to...
- Nie! - wtrącił Monty, co tylko dodatkowo rozbawiło grupę. - Naprawdę nie chcę wiedzieć nic więcej.
Następny był Miller i ponieważ wybrał „pocałunek”, Jasper kazał mu zatańczyć z Harper. Wstał więc, po czym podszedł do niej z wahaniem.
- W takim razie miejmy to za sobą. - chwycił ją za rękę i przyciągnął do siebie. Dziewczyna pozwoliła mu opleść ramiona wokół swojej talii i zaczęli się niezgrabnie kołysać. Po kilku minutach rozdzielili się i wrócili na swoje miejsca. Nadeszła kolej Millera, który pociągnął łyk ze swojego kubka, po czym zwrócił się do Bellamy'ego.
- To jak kolego, „pocałunek” czy „obietnica”? - Bellamy nie wydawał się zbyt zaangażowany w grę, a raczej wyglądał na zirytowanego.
- „Obietnica”.
- Oprócz postrzelenia Jahy, złamałeś jeszcze jakieś prawo na Arce?
Chłopak westchnął.
- Nie, musiałem być wtedy bardzo ostrożny, ponieważ nie mogłem ryzykować, że ktoś odkryje istnienie O.
Octavia przechyliła głowę i położyła rękę na sercu.
- Mój duży braciszek, mój obrońca. - w związku z tym, Bellamy wybrał ją jako następną i jako konsekwencję próby zawstydzenia go, kazał jej pić wodę przez resztę wieczoru (oczywiście nie była tym zachwycona).
- Cofam to, wybieram „obietnicę”! - Octavia próbowała się wybronić, ale rezultatem były jedynie gniewne spojrzenia od jej brata i Harper, która dodała:
- Nie możesz zmieniać zasad gry.
- Niech wam będzie. - prychnęła tylko, krzyżując ramiona. - „Obietnica” czy „pocałunek”, Bell?
- Teraz nie da mu spokoju. - wymamrotała Clarke do Raven.
- Nie i będzie to bardzo zabawne. - stwierdziła tamta, pochylając się do przodu i opierając łokcie na kolanach.
- Czekajcie! - Monty zamachał ręką w powietrzu. - Czy nie ma przypadkiem zasady zabraniającej wybrać osobę, która wybrała ciebie?
- Myślę, że raz możemy na to pozwolić. - odpowiedziała Clarke, wyraźnie rozbawiona rywalizacją między rodzeństwem.
- Popieram. - parsknął Miller w odpowiedzi.
- Gramy według zasad albo wcale. - mruknął na to Bellamy. Octavia przewróciła oczami, rozważając pozostałe jej opcje.
- W takim razie wybieram Clarke. - zachichotała, a w jej oczach błysnął złośliwy chochlik. - Może... - przerwała w połowie, patrząc po pozostałych. - Usiądź u Bella na kolanach i zostań tam do końca gry.
Clarke jęknęła w duchu.
- Masz 5 lat, czy co?
- Nie, ale to będzie zabawne patrzeć na mojego brata w tej kompromitującej pozycji przez resztę wieczoru.
- Cóż, tylko mogłaś mnie w to nie mieszać. - westchnęła Clarke, spoglądając na Bellamy'ego.
- No chodź, Księżniczko, obiecuję, że nie gryzę. - stwierdził, wyciągając ramiona w jej kierunku.
- No, dalej! - szepnęła Raven, klepiąc Clarke po plecach. Dziewczyna podniosła się z kłody, po czym obeszła ognisko, kierując się w stronę chłopaka. Po drodze zabrała Octavii kubek z ręki, co wywołało jej protest (nie, żeby mogła wypić zawartość), ale Clarke ją zignorowała.
- Jeśli twoje ręce zawędrują w jakieś niewłaściwe miejsce, nie zawaham się nad skopaniem ci tyłka. - pogroziła palcem Clarke. Bellamy się tylko roześmiał.
- Nie wątpię w to.
(Po raz pierwszy odkąd zaczęli grę, zdawał się naprawdę rozbawiony)
Clarke kręciła się jeszcze przez chwilę, zanim wygodnie usadowiła się na jego kolanach. Spojrzała na Raven.
- „Pocałunek” czy „obietnica”?
- „Obietnica” - Przez ostatnie tygodnie Raven spędzała zdecydowanie zbyt dużo czasu w Inżynierii. Wyglądało na to, że to idealna okazja, by dowiedzieć się, co takiego robiła.
- Co zajmowało cię w tak długo w Inżynierii? - oczy Raven rozszerzyły się.
- No wiecie, praca.
- Nie. - stwierdziła Octavia. - Obiecałaś być uczciwa.
- Świetnie, pieprzyłam się z Wickiem, okej? Szczęśliwi?
- Wiedziałam! - Clarke aż klasnęła.
Potem Harper wybrała „pocałunek”, przez co musiała przytulić Kane'a, kiedy ten przechodził obok, co u wszystkich wywołało napad histerycznego śmiechu. Następnie Monty musiał podzielić się swoim i Jaspera przepisem na moonshine.
Clarke zebrała swoje włosy na bok, po czym zaczęła bawić się nimi, owijając sobie kosmyk wokół palca, jednocześnie obserwując dalszy przebieg gry. Nagle poczuła delikatny oddech Bellamy'ego na swoim karku. Zadrżała lekko.
- Clarke. - usłyszała jego szept, niski i ochrypły, co poskutkowało tylko kolejnym drżeniem. Zamiast odpowiadać, mruknęła tylko.
- Zimno ci? - nuta rozbawienia w głosie Bellamy'ego była bardzo wyraźna. Dziewczyna odwróciła głowę, jej wzrok skrzyżował się z jego. W jej oczach pojawił się błysk. Po sposobie, w jaki układały się kąciki jego ust, wiedziała, że pogrywa sobie z nią. Był całkowicie świadomy efektu, jaki na niej wywoływał. Przygryzła dolną wargę i zdecydowała, że w tę grę może grać dwójka.
- Trochę.
Bellamy potrząsnął głową i uśmiechnął się lekko, oplatając swoje ramiona wokół jej talii i przyciągając ją bliżej.
- No to chodź.
Gra trwała dalej. Okazało się, że Miller został zamknięty na Arce za mniejszą kradzież – ani tak interesującą ani dramatyczną, jak wyobrażała sobie to Clarke. Kiedy przyszła kolej Raven na wybranie kolejnej osoby, nie zawahała się by się zemścić.
- Clarke, robiłaś TO już kiedyś?
- Raven! - Clarke zasłoniła sobie twarz, czując, że cała się czerwieni. - Nie odpowiadam na to pytanie!
- E-e – zaprotestowała Octavia. - Spytałaś mnie, przed moim bratem, czy uprawiałam seks.
Cholera, wiedziała, że to jeszcze się na niej odegra.
- Okej... - Poddała się, po czym sięgnęła po kubek, żeby się napić. Ciepły płyn spłynął jej po gardle, dodając jej odrobinę pewności siebie. Ale gdy właśnie miała odpowiedzieć, poczuła palce Bellamy'ego przesuwające się trochę pod jej biustem i nagle była aż przesadnie świadoma jego obecności. Podniosła się trochę, zmieniając pozycję na jego kolanach. - Nie, nigdy tego nie robiłam. - powiedziała, wdzięczna, że Bellamy nie mógł zobaczyć jej twarzy.
- W takim razie ciesz się, bo jeśli mam być szczera, to Finn wcale nie jest taki dobry. Trochę rozlazły. - burknęła Raven, marszcząc przy tym nos. Nie mogąc się powstrzymać, Clarke roześmiała się, potrząsając ramionami, ale wydawało jej się, że Bellamy jakby trochę zesztywniał, przyciskając ją mocniej do siebie. Co było z nim nie tak? Kiedy już opanowała swój śmiech i była w stanie normalnie oddychać, przechyliła głowę tak, żeby widzieć jego twarz. Wyglądał na zdenerwowanego, poirytowanego i... czy to była zazdrość? Nie była pewna.
- Rozchmurz się, Blake. - dogryzła mu Clarke, trochę niepewnym głosem. W odpowiedzi spojrzał na nią spode łba. Westchnęła, wracając wzrokiem do pozostałych.
- Hmm... - zamruczała, myśląc o swojej następnej ofierze. - Jasper.
- „Pocałunek”.
Clarke wzięła kolejny łyk moonshine.
- Pocałuj Monty'ego.
Harper zachichotała.
- C...Co? - wyjąkał.
- Nie bądź takim świętoszkiem, Jasper, to tylko całus.
- A ty, pocałowałabyś dziewczynę? - uniósł brew, spoglądając na nią. Tymczasem ręka Bellamy'ego wylądowała na kolanie Clarke i jego kciuk zaczął rysować małe kółka na jej udzie. Cholera.
Harper w odpowiedzi wzruszyła ramionami.
- Gdybym była do niej przywiązana, to owszem, nie miałabym nic przeciwko całowaniu dziewczyny. To nie jest jakaś wielka rzecz.
Monty nerwowo obserwował Jaspera, gdy ten położył dłonie po obu stronach jego twarzy. Złożył konkretny, ale szybki całus na jego ustach. Następnie Jasper odwrócił się, a Clarke roześmiała.
- Powinienem wracać do siebie. Mam wczesny patrol. - ogłosił nagle Bellamy. Clarke pokiwała głową i wstała.
- Myślę, że też już pójdę.
- Odprowadzę cię.
Bellamy i Clarke pożegnali się z pozostałymi, po czym zanurzyli się w przyjemnej ciszy, kierując się w stronę Arki. Zanim jeszcze dotarli do jej pokoju, Bellamy zatrzymał się i złapał ją za nadgarstek.
- Clarke.
Odwróciła się i spojrzała na niego.
- Tak?
- Walić to. - Bellamy pochylił się, przyciskając swoje usta do jej. Z początku był jakby ostrożny, ale już po chwili całował ją mocniej, a ona odpowiadała z równym zapałem. Kiedy się od niej odsunął i ich czoła zetknęły się, Clarke westchnęła cicho.
- Cały wieczór chciałem to zrobić. - wymamrotał Bellamy. Clarke odsunęła się delikatnie, po czym z uśmieszkiem na ustach odparła:
- Może powinieneś był zrobić to wcześniej.
Bell pokręcił głową, śmiejąc się, po czym złożył na jej ustach drugi pocałunek.

14 komentarzy :

  1. Awwww, przeurocze. Ile ja bym dała za taką scenę w serialu! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zupełnie nierealny ff ale i tak przyjemnie się czytało. No i ta Bellarke:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie cudowne <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Wcale nie skopiowany pomysł od innego bloga.... wcale xd

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam ten fanfic w oryginale już wcześniej. Bardzo fajne lekkie opowiadanie. Inta jesteś najlepsza <3 Czekam na inne, z Linctavią czy Kabby :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialne :')) Więcej poproszę :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobre xD
    Ale drobna uwaga, auć.
    Przecinki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest tyle przecinków ile powinno być. Poza tym, świetne opowiadanie i dobrze się je czyta. :)

      Usuń
  8. Wow super jeśli bedziesz wrzucać takie rzeczy częściej będę w niebie XD

    OdpowiedzUsuń
  9. To już byłby cud, gdyby mieli chociaż chęci i przede wszystkim czas, żeby zagrać w taką grę :D

    OdpowiedzUsuń
  10. To już byłby cud, gdyby mieli chociaż chęci i przede wszystkim czas, żeby zagrać w taką grę :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow nieźle :3
    [Spam]Witam zapraszam do czytania oraz komentowania fanfiction o Tokyo Ghoul.
    http://obsessioncoupdetat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow nieźle :3
    [Spam]Witam zapraszam do czytania oraz komentowania fanfiction o Tokyo Ghoul.
    http://obsessioncoupdetat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Będzie taka scena w 4 sezonie lub w ostatnim docinku 3 sezonu :*

    OdpowiedzUsuń