08.01.2016

The 100's 30 Day Fanfiction Challenge - Dzień #17

Motyw: Najszczęśliwszy moment
Dzieje się: Koniec 1 sezonu; Arka-Ziemia
Inne uwagi: Abby i Marcus; radość z przeżycia i trafienia na Ziemię
Więcej o Fanfiction Challenge: [link]

Witajcie w domu!


Modułem Arki trzęsło niemiłosiernie. Przypięci do siedzeń Kane i Abby popatrzyli po sobie, nic nie mówiąc. Nie potrzebowali słów, by zrozumieć, że oboje myślą o tym samym – czy w ogóle to przeżyją. Pędzili właśnie przez atmosferę z ogromną prędkością, nie mając pojęcia, czy mechanizm, który miał spowolnić ich upadek zadziała. Ale co mogli zrobić? Nie mieli najmniejszego wpływu na to, co stało się w ułamkach nadchodzących sekund.

***

Impakt zatrząsł wszystkimi pasażerami. Potem nastała cisza. Ludzie powoli otwierali oczy i patrzyli po sobie niepewnie. Czy naprawdę się udało? W ich oczach wyraźnie rysowało się niedowierzanie. Czy faktycznie dotarli na Ziemię? Tą owianą legendami kolebkę ludzkości, z której ich przodków wygnała wojna nuklearna?
Abby powoli odpięła swój pas i wstała. Ona również nie potrafiła w to uwierzyć. Przecież to nie ich pokoleniu miało być dane zamieszkać z powrotem wśród zieleni. Nie oni mieli przemierzać lasy, góry, łąki. Pływać w rzekach. Opalać się w słońcu.
Kobieta niepewnie wspięła się do otworu, po czym przekręcając zatrzask, podciągnęła się na zewnątrz. Tam powitało ją rażąco jasne słońce, muskające jej skórę złotymi promieniami. Zmrużyła oczy, próbując przyzwyczaić się do tego wszechobecnego blasku.
Po chwili na zewnątrz dołączył do niej Marcus. Jego reakcja była podobna, on również nie potrafił uwierzyć, że się tu znajdują. Wziął głęboki oddech, napawając się świeżym powietrzem. Jednocześnie osłonił się dłonią od słońca, by widzieć coś poza jego promieniami. Przed nimi rozciągało się jezioro o intensywnie niebieskiej barwie. Mężczyźnie przeszło przez myśl, jak to by było zanurzyć się w nim i po raz pierwszy nie musieć oszczędzać wody.
Abby popatrzyła na Kane'a spod zmrużonych oczu i uśmiechnęła się. Wszystko wokół wydawało się być pięknym snem, który może w każdej chwili minąć, więc korzystała z niego, póki mogła. Zielona ściana lasu, góry, woda, niebo – wszystko aż tryskało kolorami, do których ich oczy nie były przyzwyczajone. W ich umysłach bardzo wolno formowała się ostateczna myśl, której jedynym zadaniem było zwalić ich z nóg po raz drugi – Oto przed nimi rozciągał się ich nowy dom.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz