03.01.2016

The 100's 30 Day Fanfiction Challenge - Dzień #12

Motyw: Ulubiony wątek
Dzieje się: Sezon 1; Arka
Inne uwagi: Wyjątkowo krótkie i meh, ale jakoś nie byłam w stanie tego dzisiaj pisać...
Więcej o Fanfiction Challenge: [link]

Jedna zła decyzja za drugą złą decyzją; ale podejmując je, przecież nie znali wszystkich faktów, więc co innego mogli zrobić?


Posiedzenie rady odbyło się bez jej udziału. Jakby się zastanowić, i tak miała sporo szczęścia, że Jaha nie zarządził jej egzekucji i nie pozwolił tego zrobić Kane'owi, po tym jak wysłała Raven na Ziemię. Niemniej jednak przegrała, a teraz trzy setki ludzi zostaną zamordowanych przez jej błąd. Chyba że...

***

Nie miała dużo czasu. Miała pewność, że w momencie, w którym odpali wideo, strażnicy ruszą, by ją zaaresztować. Mimo to wiedziała, że robi dobrze. Żałowała tylko, że tak dużo czasu minęło, nim zdała sobie z tego sprawę. Że Jake musiał zginąć, bo ona była ślepa. Nie czekając dłużej, kliknęła przycisk 'play'. Co miało się stać, to się stanie.

***

Gdy pierwsi ludzi zjawili się, formując kolejkę, była zaskoczona. Chciała ich ostrzec, zapobiec rzezi, a nie skłonić ludzi, by dobrowolnie wzięli w niej udział. Jednocześnie takie poświęcenie z ich strony zrobiło na niej wrażenie. Potwierdzało tylko, że jej mąż miał rację. Ludzie mieli prawo wiedzieć i jak widać nie wywołało to paniki. Wręcz przeciwnie, wyzwoliło niezwykle szlachetne zachowania. Abby miała ochotę się rozpłakać. Zamordowała Jake'a bez powodu.

***

Wszystko przebiegło sprawnie i humanitarnie. Ale to oczywiście nie zmieniało faktu, że 320 ludzi właśnie straciło życie i nie dało się już nic z tym zrobić. Abby i Jaha siedzieli w jednym z pomieszczeń, z butelką alkoholu. Oboje wpatrywali się w okno, czując się pustymi w środku.
Nagle za oknem przemknęły fioletowe flary. Były piękne, ale żadne z nich nie wiedziało, co tak naprawdę oznaczały. Ziemia była zdatna do zamieszkania. Ludzie stracili życie na nic.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz