26.12.2015

The 100's 30 Day Fanfiction Challenge - Dzień #4

Motyw: Ulubiona przyjaźń
Dzieje się: Jakiś czas przed pierwszym sezonem; Arka
Inne uwagi: Spoilery z s01e01; powód dla którego Monty i Jasper trafili do aresztu
Więcej o Fanfiction Challenge: [link]

Monty i Jasper od dłuższego czasu prowadzili nie do końca legalną działalność na Arce, wyrabiając rozmaite substancje - głównie odurzające. Ale przyszedł dzień, kiedy wydarzenia potoczyły się nie do końca po ich myśli.


Korytarz był cichy, jak zazwyczaj podczas nocnej zmiany na Arce. Pojedynczy cień przemknął przez plamę słabego światła z psującej się świetlówki. Ciszę przerwały ledwo słyszalne piknięcia – wstukiwanie kodu, a zaraz potem syk otwieranych drzwi. Tajemnicza postać wślizgnęła się do 'szklarni', jak nazywane było to pomieszczenie – ze szklarnią z prawdziwego zdarzenia miało tyle wspólnego, że w obu hodowano rośliny. Przybysz najwyraźniej znał to miejsce dobrze i wiedział, czego szuka, ponieważ zdecydowanym krokiem ruszył w konkretne miejsce. Chwilę później zniknął równie szybko, jak się zjawił.

***

- Misja zakończona sukcesem! - Oznajmił radośnie Monty, wchodząc do kryjówki, którą on i Jasper znaleźli jeszcze jako dzieci. Był to dawno nieużywany szyb wentylacyjny – jak widać niekonieczny to funkcjonowania Arki, skoro przez te wszystkie lata nikt się nim nie zainteresował.
Jasper, który siedział właśnie pochylony nad jakimś zeszytem, odwrócił się na dźwięk znajomego głosu. Jego przyjaciel pomachał mu przed nosem jakimś zielem, uśmiechając się przy tym.
- Może nie najlepszego sortu, ale nie chciałem ryzykować.
- I jak rozumiem potrafisz uszczknąć nam trochę i resztę odstawić z powrotem, żeby nikt nie zauważył ubytku? - Chociaż słowa Jaspera były sceptyczne, ton głosu świadczył o ufności, jaką pokładał w drugim chłopaku.
- Żartujesz? Inaczej bym tego nie tykał! - Monty roześmiał się radośnie. - Znalazłeś przepis?
Chłopak wskazał na zeszyt, który przed chwilą przeglądał.
- To prawdziwy skarb! Tu jest chyba zastosowanie każdej rośliny, jaką moglibyśmy znaleźć!
- Ale czy jest to konkretne?
- Owszem! O, tutaj! - Jasper wskazał konkretną stronę, gdzie drobnymi literkami została zamieszczona notatka o „wieloprocentowym wywarze ziołowym”. - Zgodnie z tym, co jest tu napisane, będziemy potrzebowali dwóch startych gałązek. - Spojrzał pytająco na przyjaciela.
- No to na co jeszcze czekamy? Bierzmy się do dzieła!

***

Początek dnia na Arce zastał ich chrapiących smacznie nad ledwo napoczętą miksturą. Ostatecznie obudziły ich nie odgłosy zwyczajowego życia na stacji, a głód – dopiero koło południa. Oboje z podkrążonymi oczami wmaszerowali do stołówki w nadziei, że znajdzie się tam jeszcze coś dla nich do jedzenia i nie będą musieli czekać na porę obiadową. W połowie drogi Monty podskoczył jak rażony piorunem. Jasper spojrzał na niego zaskoczony. Przerażenie w oczach przyjaciela go zaniepokoiło. W końcu Monty przemówił.
- Jasper, składniki... Nie odniosłem ich wczoraj... - Nie musiał nic więcej mówić. Obaj jak na sygnał rzucili się biegiem do kryjówki. Istniała szansa, że nikt jeszcze dzisiaj nie zajrzał do szklarni i zdążą naprawić ten błąd, zanim ktokolwiek się zorientuje.

***

Zdyszany Monty wbiegł do szklarni jako pierwszy, z roślinami w ręce. Tuż za nim zjawił się Jasper. Dopiero w środku zorientowali się, że wpadli prosto na dwóch strażników, którzy dopiero co rozmawiali z jednym z botaników. Choć mężczyznom zajęło chwilę połączenie faktów, przyjaciele wiedzieli, że nie ma sensu uciekać – tylko pogorszyliby swoją sytuację.
- Odstawisz resztę, żeby nikt nie zauważył, huh? - głos Jaspera miał w sobie więcej rezygnacji niż złości. Monty skrzywił się.
- Przepraszam...

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz