23.02.2015

2x13- Resurrection | Dyskusja.

Ostatnio nie pojawiła się obiecana dyskusja (2x12), najpierw post mi się usunął, a potem miałam już masę pracy, kończąc na napisach i całą zabawą związaną z nimi. Zapraszam do dyskusji na temat odcinka w rozwinięciu oraz czekam na waszą opinię w komentarzach :)

Nie wiem, co jest, ale Lexa zaczyna mnie irytować. W ostatnim odcinku podjęły decyzję, jaką podjęły.. W sumie nie wiem, co zrobiłabym na ich miejscu. Zbyt mało czasu na jakiekolwiek inne posunięcie, ale w tym odcinku Lexa była irytująca, może to tylko takie moje odczucie..

Akcja ''Setki'' na MW to najlepszy moment odcinka i scenarzyści już serwują go nam na samym początku. Doczekaliśmy się momentu, kiedy Monty zabił kogoś? Na to chyba wygląda. Plan Jaspera prawie wypalił, poradzili sobie, Bell może być dumny z swoich ''dzieciaczków'' :)

Daddy is here! Bell najpierw na ratunek Fox, potem Mayi. Napięcie, wzruszenie, ale wszystko dobrze się skończyło, bo Bellamy i jego doskonałe wyczucie czasu.

Druga z Blake też miała ręce pełne roboty w ziemiańskiej wiosce po wybuchu pocisku. Pomimo ciężkiego początku, szyderstw ze strony innych zastępców Octavia jak prawdziwa wojowniczka nie poddała się i udało uratować innych, w tym Kane'a i Abby spod gruzów.

 
Przejdźmy, więc do Kane'a i Abby.. Ich rozmowa może trochę otworzyła oczy Abby na to, że decyzje, które podejmuje Clarke w jakimś stopniu mogą mieć powiązanie do ich dawnego życia na Arce i decyzje, jakie oni tam podejmowali. Wiadomo, że Clarke robi wszystko, aby uratować swoich przyjaciół i teraz nawet próbuję dojść do celu po trupach, ale czy ktoś się jej dziwi? Ja nie.


Kilka mignięć Linctavi w odcinku po całym zamieszaniu i jeszcze przed wyprawą na wojnę, kto wie, czy nie widzimy ich ostatni raz szczęśliwych i zdrowych... ponieważ War is coming.

Nie rozumiem ludzi, którzy nadal nie ufają Mayi. Ona umarłaby za nich w tym odcinku, ale w ilu już wcześniej narażała swoje życie, żeby pomóc ''Setce''. Jestem pewna jej intencji. Byłoby mi naprawdę szkoda, jakby zginęła w finale. Ale ma przeżyć? Może ktoś chętnie podzieli się trochę swoim szpikiem Mayi? Macie jakieś swoje teorie? :)


Pomoc ze strony ludzi z MW za sprawą Mayi i pomocna dłoń Arkowiczów dla rannych w ziemiańskiej wiosce łapały za serce, prawda? :)

W tym momencie właśnie sobie uświadomiłam, że oni zupełnie nie mają pojęcia, jak wiele się zmieniło podczas ich obecności.

Kolejny świetny odcinek. Jest akcja, napięcie i wiele wzruszeń. Strach się bać nadchodzącego odcinka i dwuczęściowego finału.

Czekam na waszą opinię w komentarzach :)


4 komentarze :

  1. Tęsknię niebywale za Bellarke, a patrząc na spojlery z Clexą- Bellamy wracaj do Clarke jak najszybciej! Acz odcinek mi się podobał, choć w pewnym momencie życzyłam Abby śmierci (nie lubię jej postaci). Kane niespodziewanie u mnie punktuje, z resztą prawie każdy z głównych bohaterów prócz Abby i Lexy zdobywa u mnie ostatnio plusy :p A scena w akademiku była perfekcyjna ♥ no i pomoc ludzi z góry w wydostaniu pozostałości z 100- piękne. Ogólnie jestem tym odcinkiem zadowolona jak mało kiedy i wyczekuję następnego, głownie jednak po to by wyjaśniła się sprawa z Lexą x Clarke

    OdpowiedzUsuń
  2. Przez cały odcinek myślałam tylko o scenach pod gruzami (kabby <3), więc przyćmiło mi to trochę resztę akcji, ale generalnie Octavia na duży plus, bardzo mi się podobało, jak udało jej się zaimponować innym drugim (tak to się tłumaczy? :P Bo jak się ogląda z ang napisami, to czasem ciężko potem się połapać). Podstęp dzieciaków z MT też genialny, byłam pod wrażeniem tego, co wymyślili, chociaż niepokoi mnie to, jak łatwo stali się mordercami. Zastanawiam się, czy będą czuli z tego powodu wyrzuty sumienia... Bo chociaż ludzie z MT trzymają ich tam siłą, to wielu z nich wciąż ma rodziny, dzieci, tak jak Lovejoy... Wracając do ruin Tondc, Clarke zaczyna mi działać na nerwy, szczególnie tym, jak odnosi się do bliskich, których ma obok siebie. Ja rozumiem, że chce pomóc swoim przyjaciołom w MT, ale to, w jaki sposób traktowała swoich przez ostatnie kilka odcinków było dość okrutne. W tym odcinku było już lepiej (relacje z Lincolnem i Octavią chociażby), ale i tak powiedziałabym, że Lexa ma na nią zły wpływ, co z kolei prowadzi do mojego stwierdzenia, że jak panią komander na początku uwielbiałam, tak teraz mam jej dość. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że na chwilę obecną dwie panie są siebie warte i Clexa chyba nie będzie mi przeszkadzać, a Bellarke może sobie poczekać, aż Clarke przestanie iść po trupach do celu. Teraz jeszcze parę słów o scenach między Kane'm a Abby, czyli moich ukochanych bohaterach. Było ich dużo, były piękne, wzruszające, mądre. Kane jak zwykle rozsądny, chłodno myślący, Abby uczuciowa. Bardzo mnie smuci "hejt" na postać Abby, którego ostatnio jest sporo. Ponieważ tak się składa, że obecnie jest ona jedną z najmoralniejszych w serialu. Owszem, przyczyniła się do śmierci męża jeszcze na Arce (choć zgodnie z jej słowami, miało się to skończyć inaczej), ale nie zapominajmy, że potem złamała prawo, by uratować Jahę (ok, nie znoszę go, ale z perspektywy moralnej to był dobry czyn), czy też robiła wszystko, by uratować tych 320 ludzi. I kiedy była wściekła na Clarke, to dlatego, że jej córka nie zrobiła nic, by uratować wioskę. Nic. I słowo CÓRKA jest tu kluczowe - jako matka, Abby widzi sytuacje trochę inaczej, chce chronić Clarke tak jak każdy rodzic swoje dziecko, co oczywiście może być czasem irytujące, ale mimo to uważam, że nie zasługuje na tyle nienawiści. Po prostu Abby nie zgadza się z przejściem po trupach do celu, pragnie wierzyć, że po tym wszystkim, co zrobili czy co jeszcze zrobią, będą godni przetrwania i że sami nie zamienią się w potwory ("Don't forget, that we are the good guys"). Naprawdę jestem pod wielkim wrażeniem tego, jak dobrze zbudowane są postacie w tym serialu, jak każda z nich ma własny punkt widzenia, charakter i jak znakomicie się uzupełniają. Ogromny szacunek dla twórców, świetna robota!

    OdpowiedzUsuń
  3. Na wstępie chce powiedzieć ze to mój ulubiony odcinek. Mimo oglądania go 5 razy za każdym razem mam wypieki. I przez połowę odcinka ryczę jak głupia. Kabby is live <3

    Clarke – cieszy mnie, że nie była głowna postacią tego odcinka aczkolwiek jak już cos robiła to było to sensowne. Cała akcja ze snajperem była świetna.

    Indra – zaczynam się do niej przekonywać. Ładnie kieruje Octavią. Do tego pojednanie Reapers & Grounders – wzruszające.

    Jasper & spółka – w końcu pokazali, że oni tez potrafią walczyć. Pomysł z wiadrami z wodą – geniusz. Do tego high five Jaspera i Monty’ego i nic więcej nam nie potrzeba.

    Octavia – wśród tych dzieciaków tylko ona wykazała ze ma trochę oleju w głowie.

    Abby & Marcus - wszystkie ich sceny pod tymi gruzami, to mistrzostwo świata. Do tej pory nie mogę przestać ryczeć jak ich widzie, tam na dole. Abby, która ufa Marcusowi chyba bardziej niż samej sobie, dobrze zrobiła mówiąc mu o Clarke. On, przez to co robił na Arce jest w stanie ją zrozumieć jak nikt inny. I właśnie tego było potrzeba, żeby to właśnie Kane uświadomił Abby co dzieje się w głowie jej córki. „ We need to aswer for our sins Abby” , ten moment w którym popłynęła mu łza… nie zapomnę tej sceny. To właśnie moment w którym Kane odpokutował za wszystko co zrobił. W momencie, w którym wydawało się, że to będzie koniec Kane, Abby dostała takiego kopa, że udało jej się wydostać z pod tego gruzu – i niech mi ktoś powie, że nie ma Kabby to naślę na niego Cage’a!

    Lincoln – moment w którym zorientował się, że Lexa i blondi o wszystkim wiedziały. Ahh. Nie powie tego nikomu, zdaję sobie sprawę jak wiele zależy od tego sojuszu, ale nie zmienia to faktu, że odbije się to na nim.

    Cage – nie mogę być co do niego obiektywna, bo go uwielbiam :P Aczkolwiek, wszystkie jego plany zaczynają się sypać i obawiam się ze wyciągnie najcięższe działa i nie będzie to nic dobrego.

    No i na koniec wspaniałe wyczucie czasu Jackson’a i Sinclair’e xD Lepiej późno niż za późno!

    Do tego wszystkiego, kolejna świetna piosenka która pięknie podsumowała cały odcinek.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przez cały odcinek miałem gęsią skórkę , naprawdę odcinek biję na głowę pozostałe (choć do pozostałych nie miałem żadnych zastrzeżeń). Nie wiem czy tylko ja tak mam gdy zaczyna się odcinek to od razu pojawia się szeroki uśmiech i radość xD W końcu Indra pogodziła się z Lincolnem , teraz to już powinno być lepiej. Octavia z każdym odcinkiem odgrywa co raz większą rolę i a w tym zagrała rewelacyjnie.Chyba nie chcę widzieć reakcji Jaspera i reszty na temat śmierci Finna ;/ Akcja setki PERFEKCYJNA , przez chwilę myślałem że ich złapali a tu taki psikus ;D Moim zdaniem do niczego poważniejszego nie dojdzie z udziałem Clarke i Lexy (oby bo ma być Bellarke ;P) A co do Mayi to na pewno znajdzie się osoba która podzieli się szpikiem po tym co zrobiła dla nich. Ta scena jak Bellamy uratował Fox miazga. Jestem ciekaw czy Lincoln podzieli się informacją z Octavia o tym , że Clarke i Lexa wiedziały o zamachu (choć wątpię w to). W końcu Kane uświadomił Abby że Clarke podejmuje odpowiednie decyzje.Fajnie było zobaczyć scenę jak ludzie z Arki przyszli pomóc rannym , to powinno ich jeszcze bardziej zjednoczyć. Mam nadzieję że Bellamy wytrzyma jeszcze trochę choć po zapowiedzi nowego odcinka mam obawy , lecz Bell nie za takich problemów wychodził ;) Nie wiem kiedy spotkają się Bellamy i Clarke ale już mnie ciarki przechodzą xD Teraz coś o końcówce odcinka :Patrzę na czas dobiega koniec odcinka myślę sobie no przyzwoicie się skończyło a tu BANG piosenkę wrzucili na koniec która idealnie się wpasowała w nastrój (akurat gdy zacząłem pisać końcówkę to włączyła mi się na odtwarzaczu PRZYPADEK... ?) Już nie mogę się doczekać nowego odcinka bo emocję rosną ;)

    OdpowiedzUsuń