05.02.2015

2x11- Coup De Grâce | Dyskusja.

Z okazji, że szybko poszło dziś z napisami to zapraszam Was do wspólnej dyskusji pod tym postem, jak sobie życzyliście. Jeśli będziecie się udzielać to ten pomysł wejdzie w życie.



Odcinek zaczął od najcięższej sceny, jak dla mnie, początki Bellamy'ego w MW :( Ale Bellamy, jak to on, zaciśnięte zęby i wytrzyma najgorsze tortury, żeby tylko ocalić swoich ludzi.

Kolejna scena łamiąca serce... Jasper po rozmowie z Mayą nie tracąc czasu konfrontuje się z Wallacem. Zdesperowany domaga się odpowiedzi, gdzie jego przyjaciele, w tym Monty. Jonty to taki piękny bromance, troszczą się o siebie jak bracia :) Na szczęście, Wallace okazuje się dobrą duszą, znajdującą dwójkę zaginionych.

W międzyczasie Clarke powraca do Obozu, a z nią asysta Ziemian. Górale obserwują ich cały czas, decydują się na strzał, ale chybią w jednego Ziemianina. Co jest najlepsze w tej scenie? Waleczna Octavia na czele ze swoją mentorką! <3

Ale Clarke jak zawsze ma plan i wie, co robi. Zabiera Górala do obozu. Tymczasem w MW na pomoc Bellowi przybiega Maya (kocham cię dziewczyno). Nigdy za nią jakąś nie przepadałam, ale teraz mogę śmiało powiedzieć, że ją lubię. Ma dobre intencje :)

Kłótnia Kabby, czy może być coś piękniejsze? Zobaczcie te podobieństwo poniżej. Kane jesteś moim numer 2 zaraz po Bellamy'm :)
 

Kolejna cudownie przygnębiająca scena z udziałem Bella.. Who we're and who we need to survive are two very different things.


W końcu dziewczyny wykrzyczały się na siebie i emocje trochę opadły, mam nadzieję, że teraz będę już coraz lepiej między nimi.
               

Była scena Bellarke! Tak jak Jason obiecał. I co mogę powiedzieć? Mistrzostwo. Spójrzcie na uśmiech Bellamy'ego. Myślał, że zginie i już nigdy nie usłyszy głosu Clarke.. 
Scenarzyści wiedzą, co robią i jako największa fanka Bellarke bezgranicznie im ufam, bo to właśnie współpraca B&C tworzy tą chemię między nimi. Wydostaną swoich ludzi wspólnymi siłami. Są świetni, prawda? 

Tak długo czekałam na ten moment! Najbradziej oczekiwane spotkanie, po Bellarke i Bellamy'ego &Octavii od 2x01. Liczyłam na HUG, ale muszę się tym zadowolić. Ich spojrzenie.. omfg, to mnie zabija. Uwielbiam ich! Bob, Devon.. chapeau bas!

Clarke, Octavia, Indra i ta muzyka w tle (ps jest już w naszym playerze). Przyznać się. Kto miał ciarki? Oglądałam 2 razy  i za każdym razem je mam :)

Młodzi wykurzają starszych i przejmują władze. Czy Clarke właśnie się mianowała Kanclerzem? Jeśli nie to kto jest za? 
PS Czekam na scenę Clarke, Bellamy, Cage (ach te fanfici) ale wszystko jest na dobrej drodze :D


Kończąc ten mega długi post, w którym nic z niczym się nie klei, odcinek najlepszy z najlepszych w 2 sezonie. Kto przyzna mi rację? Nie jesteśmy przygotowani na kolejne 5 odcinków i w tym ten dwuczęściowy finał, a jeśli ktoś myśli, że jest gotowy to na pewno grubo się myli. Już Jason o to zadbał.
Czekam na waszą opinię, co do odcinka. Jak wam się podobał? Jakie są wasze ulubione momenty? Śmiało piszcie :)


13 komentarzy :

  1. "może jesteś kanclerzem ale to ja mam władze" no aż mnie wbiło w fotel!!! i ta scena z muzyczką w tle łoooo :) maciej tomaszewski

    OdpowiedzUsuń
  2. Scena kiedy Clarke szła wypuścić ochroniarza z MW - mistrzostwo
    Rozmowa Clarke i Bellamy'ego - prawie wybuchłam ze szczęścia :DDD
    Mina Abby po słowach Clarke na koniec odcinka - bezcenna xDD
    Poirytowałam się kiedy Cage postanowił ojca zamknąć go w izolatce. Nigdy nie lubiłam tego prezydenta, ale kiedy znalazł Monty'ego i Harper - pokochałam go.
    Najbardziej znienawidziłam Cage'a za to, że zamknął ojca w izolatce. Myślałam, że będzie po prostu "naukowcem", a tu nagle dopuścił się do władzy. Nienawidzę go całym sercem :')
    Zgadzam się, najlepszy odcinek w tym sezonie. Ale i tak najlepszymi scenami sezonu 2 to Hug w 2x05 i śmierć Finna w 2x08 :D Giń dziadu :3 (nie obrażajcie się fani Flarke, ja po prostu go nienawidziłam xDD)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bez ładu i składu ale co tam :P

    Maya – ten odcinek chyba rozwiewa wszelkie wątpliwości co jej ‘lojalności’. To co zrobiła – wielki szacun! Ale i tak jej nie ufam :P Sorry mate :P

    Jasper – zrobił to co każdy by zrobił dla swojego ukochanego kumpla. Scena z Monthym a potem z Bellem, nic dodać nic ująć!

    Prezydent (były) Wallace – żal mi go. Co jak co ale chciał w końcu zrobić wszystko, tak jak należało. Trochę się spóźnił. Mam nadzieje, że synalek go nie załatwi i zobaczymy go jeszcze pomagającego Grounders & sp. Zoo :P

    Clarke – no w końcu, z rozwojem odcinka zaczęła pokazywać ze „ma jaja”. „Just another day on the Ground” – w końcu coś mądrego powiedziała :P

    Bellamy – sprytnie to rozegrał ale jego miękkie serce(patrz dzieciak Lovejoy’a) go kiedyś zgubi.

    Kane – zakochałam się w nim raz jeszcze xD Na początku jedyny myślał racjonalnie, potem przemyślał sprawę i nie chcąc skrzywdzić Abby, po prostu się wycofał. Ale to jak stanął za Clarke i powiedział ‘…maybe we should too(trust Clarke)’ myślałam, że piekło zmarznie. I ten *smirk*

    Abby – ciągle do niej nie dociera, że naprawdę straci swoją córkę, jeśli nie przestanie jej wkurzać i traktować jak dziecko. Już w tym wszystkim głowa Marcusa, żeby ja wyprowadzić z tego wszystkiego.

    Jackson- kurde, w końcu Cię chłopie pokazali! :)

    Indra – wyglądała trochę jak tresowany piesek na wystawy, ale jako że za nią nie przepadam, podoba mi się ta rola :P

    Podsumowując było napięcie przez cały odcinek, było Bellarke, Kabby – perfect, emocje, emocje i jeszcze raz emocje! A do tego ta muzyka! Soundrack nie zawodzi ani razu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też! Niby Maya jest w porządku i strasznie się cieszę, bo bez niej Bellamy by zginął i Jasper i może cała reszta, ale intuicja mówi mi coś innego, chciałabym móc jej bardziej zaufać:D

      Usuń
  4. Hell yeah Clarke!
    To po pierwsze. Clarke wreszcie pokazuje kto tu naprawdę rządził i rządzi oraz rządzić będzie tak naprawdę. Choć bywa impulsywna (np z chęcią zabicia człowieka z MW) to i tak moje skromne brawa dla niej, bo dziś pokazała na co ją stać. Ten odcinek zdecydowanie należy do niej mimo Bella.
    Bellarke- na to czekałam! to jak obydwoje sie zachowywali po prostu cudo!
    Jasper- tak, tak i jeszcze raz tak! Motyw z Montym, akcja z prezydentem no i finalna scena z Bellamym.
    Indra- coraz bardziej ją lubię choć na początku życzyłam jej śmierci (szczerze mnie wkurzała w namiocie Lexy), ale sprzeciw wobec Abby..tak jestem z niej dumna :')
    Wallace- nadal nie potrafię się do niego przekonać, ale dzięki temu odcinkowi jednak bardziej go cenię (teraz tylko giń Cage)
    No i wreszcie Bellamy...tyle emocji w ciągu jednego odcinka to naprawdę za dużo. Od klatki przez morderstwo i Clarke po Jaspera- wyszło świetnie!
    Końcówka wbiła mnie w fotel i to dosłownie, chcę więcej i więcej jak Żniwiarze zastrzyku :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Z odcinka na odcinek coraz bardziej kocham ten serial! <3 Jestem mega szczęśliwa, że przypadkiem kiedyś trafiłam na niego :) były wtedy dopiero 3 odcinki, ale wiedziałam, że będzie to niesamowita seria!
    Octavia najlepsza! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ładnie rospisane. Teraz czas na moje komentarze do tego odcinka. Zaczne od mojej ulubionej postaci a skoncze na znienawidzonej :) :

    Bellamy - sceny w MW kiedy był w klatce i pobieranu mu krew to był jeden wielki płacz. Mój biedny Bell :c Ale nie dał się i jakoś z tego wyszedł z pomocą Mayi ^^ Nie no kocham tego człowieka ! Jego serce może go zgubi, ale chociaz je ma.

    Jasper - Boże, jaka ja bylam dumna z niego ! Jak postawil sie zeby odbic przyjaciol ( jednak robienie glupich rzeczy wychodzi mu na dobre ). Uwielbiam to że mimo tego wszystkiego Jason nie zmienił jego postaci i nie stacza sie tak jak np Octivia ( polecą hejty )

    Monty - mój biedny Monty :c Wyszedł z tego cało, bo Jasper go uratowal ( kocham ich braterska milosc ) i ten wzrok Jaspera kiedy mowil Mayi "Porwali mojego najlepszego przyjaciela" rozerwalo moje serce ;c. Widac ze zalezy im na sobie, zajebisty przyjaciel-brat.

    Clarke - Nareszcie pokazała mamie kto tu rządzi :D i to zdanie na koncu "Ale ja jestem u władzy" zabiło mnie :D Kane to zrozumiał i tutaj szacun ! Od początku wiedziałam ze on lepiej rozumie Clarke niz jej wlasna matka ! Lubie Clarke, zmieniła sie po smierci Finna, i teraz ma wolna droge na bycie z Bellem ^^ Tutaj zdecydowanie na plus.

    Kane - Kocham tego czlowieka. Jest za dobry dla Abby, ale widac ze mu zalezy na ich dobrych relacjach, zwlaszcza jesli ma dobre relacje z jej corka :D. Kane sie zmienil: z aroganckiego dupka do dobrego i milego mezczyzny.

    Lexa - Tutaj jest pol na pol. Z jednej strony uwielbiam ja bo ufa Clarke, a z drugiej czasem podejmuje decyzje ktore moga zagrazac ludzią Bellarke. Lubie ja jako komandora, umie dyrygowac ludzmi, ale boje sie ze ten sojusz dlugo nie potrwa.

    Prezydent ( byly ) - od poczatku mialam do niego mieszane uczucia ale po tym jak uratowal Harper i Montiego ufam mu i go lubie. Widac bylo ze nie wiedzial nic o planach swojego syna. Mam nadzieje ze ucieknie z izolatki i pokona tego psychola.

    Maya - do niej tez mialam mieszane uczucia. Ale po tym jak uratowala Bella, zaczelam ja lubic. Dziewczynie zalezy na Jasperze, bylo widac kiedy Bell jej powiedzial co powiedziala Clarke o niej i Jasperze :D Shippuje ja z Jasperem.

    Octivia - tutaj zawalili z nia. Lubilam ja w pierwszym sezonie, bo byla taka wredna ale i pomocna oraz mila, a teraz nie dosc ze chce pokazac wszystkim ze umie zrobic wszystko lepiej to jeszcze zaczela lazic za Indra ;-; Dla mnie jest irytujaca. To tylko moje zdanie !

    Cage - w ostatniej scenie z nim jak zamknal ludzi z Arki w tym akademiku jedyne o czym myslalam to jak zabic go golymi rekami :') To jest taki irytujacy, przystojny, maly psychol ze az mną trzesie. Chociaz myslenie ma dobre.

    To tyle :) Wiem ze Lexy nie bylo w tym odcinku ale chcialam o niej wspomniec. Tak wiec shippuje Kabby x Bellarke x Jaya ( jak to śmiesznie brzmi hehe xd ). Mam nadzieje ze wszystkim parą sie ulozy, odzyskaja swoich ludzi i beda mogli spkojnie zyc na ziemi w sojuszu z Ziemianami :3 Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  7. Super odcinek. Już liczę dni do następnego
    Tylko jakoś mi Finna brak ;( , cały czas czekam aż go w końcu wyciągną z jakiegoś lochu i okaże sie ze żyje

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyznam szczerze, że moja opinia niewiele różnic się od pozostałych - zdecydowanie najlepszy i najbardziej trzymający w napięciu odcinek jaki ten serial wypuścił. Te 42 minuty doprowadziły mnie do skrajnie różnych emocji - przez ogromny smutek (scena pierwsza z Bellamy'm oraz smutna mina prezydenta przy wyparciu go przez syna) aż po radość (rozmowa Bellarke, spotkanie Monty'ego z Jasperem oraz rozmowa Clarke z Abby "But I'm in charge").
    Przyznam szczerze, że od początku tego sezonu Maya była dla mnie najbardziej intrygującą postacią, ponieważ nigdy nie byłam przekonana co do szczerości jej intencji. Mimo, iż w tym odcinku udowodniła ten fakt, nadal mam wrażenie, że nie do końca tak jest. Pomimo tego bardzo się cieszę, że jest taka postać w serialu, której nie jestem w stanie do końca rozgryźć :)
    Oby było więcej takich odcinków!

    OdpowiedzUsuń
  9. Moim zdaniem,to również jeden z najlepszych odcinków. Pamiętam jak nie lubiłam Clarke za tę jej przemądrzałość,a teraz ją uwielbiam, razem z Lexą tworzą genialny duet. No i oczywiście Bellarke, taaaaak bardzo ich shipuję! Ich relacja zaczyna się powoli,ale wiem, że warto czekać <3 No i Jasper, niby nic ale jednak coś, uwielbiam jego postać:) I z niecierpliwością czekam na następny odcinek :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Genialny odcinek który wygrała zdecydowanie Clarke. Nie będę oryginalna ale to jak pozamiatała Abby było po prostu piękne. Mnie tortury jakoś nie ruszyły bo scena z wrzucaniem tej tabletki przez rurę wydawała mi się...hmmm...lekko dziwna :o
    Odcinek emocjonujący ale też wciąż nie ufam do końca Mayi. Nie zdziwię się jak okaże się że ona ich wyroluje na koniec sezonu.
    Jestem w mniejszości ale Octavia zdecydowanie na minus w tym odcinku...w ogóle w tym sezonie spada na dno moich ulubionych postaci. To ja już wolę obecnego Prezydenta górali bo jest intrygująco zły, jest wiarygodny bo to jak Octavia z dziecka spod podłogi zmieniła się w super-duper wojowniczkę po kilku scenach walki(nie liczyłam, ale poważnie, ile ich było...3-5?)jest żenujące. Kabby - jedno słowo - idealnie
    Czekam na kolejny odcinek z niecierpliwością :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nigdy nie oglądałam tego serialu, ale wystarczyło trochę pobyć na Twoim blogu żeby, nabrać do tego chęci.

    OdpowiedzUsuń